Inter Mediolan · Regulamin · Redaktor · Reklama · Notka prawna · Sygnatury Grudzień 03 2016 14:35:48
Przeczytaj!
Zachęcam do głosowania w sondzie, która znajduję się po prawej stronie portalu poniżej panelu "W obiektywie".
Mercato - część pierwsza

 

Okienko transferowe trwa już od 1 lipca we Włoszech jak i w najlepszych europejskich ligach. Za nami już 1/4 mercato, a w czarno-niebieskiej części Mediolanu nie pojawił się żaden piłkarz z najwyższej półki, jednak transfery miały już miejsce i to nie jeden czy dwa a kilka. Z listy życzeń można już usunąć Juana Zunigę, który jest jedną nogą w Juventusie. Transfer Cesca Fabregasa też raczej można sobie już wybić z głowy, ale oczywiście nie zaszkodzi pozostawić cień nadziei.

Oficjalnie zawodnikami Interu Mediolan są już Mauro Icardi z Sampdorii Genua, Marco Andreolli z Chievo Verony, Hugo Campagnaro z Napoli oraz Ishak Belfodil z Parmy. Zaś niebawem zostaną sprowadzeni jeszcze tacy gracze jak Ruben Botta, Diego Laxalt i Mauricio Isla. Ale z mediolańską drużyną wiązany jest w dodatku Aleksandar Dragovic jak i Radjan Nainggolan.

Na stałe odszedł Dejan Stankovic oraz Antonio Cassano do Parmy. A kto jeszcze może opuścić San Siro tego lata? Jednymi z kandydatów są Matias Silvestre oraz Ezequiel Schelotto. Również nie do końca znana jest sytuacja ze Zdravko Kuzmanovicem czy choćby Ricardo Alvarezem. Przyszłość Andrei Ranocchi także nie jest znana, jednak wydaje się, że Włoch pozostanie w Mediolanie na następny sezon.

To dopiero pierwsza faza okienka transferowego, jeszcze nie raz ono może zawrócić nam w głowach. Miejmy nadzieję, że takie zaskoczenie okazało by się pozytywne i sprzyjające dla Interu, który zrobi kolejny udany zakup. Oddaję pole do popisu Marco Brancę, który odpowiada za wzmocnienia o ile nie odpoczywa na sycylijskiej plaży.

Trenerzy i kelnerzy w ostatnich latach

http://imageshack.us/a/img96/553/mazzarriy.jpg

Przez szatnię mediolańskiego Interu przez ostatnie lata przewinęło się kilku fachowców, którzy pełnili funkcję trenera pierwszego zespołu. Jedni byli zwykłymi statystami, a inni przegranymi. Ale był jednak taki jeden, który został wygranym. Po odejściu Roberto Manciniego w 2008 roku do Manchesteru City do stolicy mody został sprowadzony Jose Mourinho. Który okazał się strzałem w dziesiątkę co do posady szkoleniowca. The Special One, z Nerazzurrimi zwyciężył praktycznie wszystko. Co najważniejsze potrójną koronę, właśnie taką jaką sobie wczoraj zapewnił Bayern Monachium to tak dla przykładu.

Portugalczyk do dziś jest szanowanym, błyskotliwym i dobrym szkoleniowcem. Ale to co zrobił dla Interu, kibice czarno-niebieskich nie zapomną mu tego do końca życia. Zdobycie Scudetto, Pucharu Włoch oraz Pucharu Ligi Mistrzów w jednym sezonie to osiągnięcie o największym prestiżu. Potrójną koronę jaką Mediolańczycy zdobyli w sezonie 2009/2010 zapewne nie odwzorują tego inne klubu włoskie w najbliższych latach, choć mogę się mylić. Jednak na to się nie zanosi. I gdy Mourinho przeniósł się do Madrytu wszyscy byli wstrząśnięci, ale coś za coś. W stolicy Hiszpanii nie ugrał już tego samego, dlatego też odszedł z Realu, a teraz na kierunku obiera sobie londyńską Chelsea, w której był trenerem jeszcze przed objęciem miejsca w Mediolanie.

Kolejnym szkoleniowcem czarno-niebieskich a zarazem obrońca potrójnej korony miał zostać Rafael Benitez, rzecz jasna zadanie arcy trudne i jak się przekonaliśmy nie do zrealizowania. Hiszpan nie zagrzał długo miejsca na Giuseppe Meazza i po kilku miesiącach został zwolniony. Po przygodzie z Interem był przez długi czas bezrobotny, następnie podjął się prowadzenia Chelsea. A gdy sezon się zakończył, zakończyła się również służba Rafy w Londynie. Teraz szykuje się dla niego miejsce w Neapolu. Na jego miejsce został ściągnięty Leanardo, były piłkarz Milanu. Kibicom z drugiej części Mediolanu się to nie spodobało. Z Interem pożegnał się po sezonie 2010/2011. Po to aby zostać dyrektorem sportowym PSG. Od następnego sezonu, szkoleniowcem Nerazzurrich był Gian Piero Gasperini, którego ulubiona taktyka okazał się zgubna dla Interu. Po pięciu meczach został zwolniony. A jego zastępcą został Claudio Ranieri. Po pół roku i on został odprawiony z kwitkiem. Stało się to z tego powodu, iż Mediolańczycy zaliczyli serię porażek. Po czym został trenerem AS Monaco. Miejsce Włocha zajął inny dużo młodszy Włoch, z małym doświadczeniem oraz z wiedzą podręcznikową. Wszystko dlatego, iż został ściągnięty z Primavery Interu. Ale o tym szkoleniowcu, pisałem dość dużo w poprzednich artykułach. Zwolniony został po sezonie, który już się zakończył.

Nowy Inter? Po zwolnieniu Stramy, za kontaktowano już Waltera Mazzarriego, który może odbudować mediolańskiego giganta. Sympatycy klubu Massimo Morattiego, wierzą w to, iż Włoch może ich znów wprowadzić do czołówki włoskiej ligi i czołówki europejskiej. Nowy szkoleniowiec Interu już ustalił sobie wytyczne dotyczące transferów, z pewnością będzie on chciał zrobić rewolucję a w połączeniu z Morattim rewolucję w pełni tego słowa znaczeniu. Wszystko stoi na dobrej drodze do tego, aby Inter znów wrócił na szczyt - ale na to potrzeba jeszcze trochę czasu. Aby wszystko się ustabilizowało i ruszyło pełną parą. Ale jeśli nie Mazzarri to kto miałby przywrócić zespół z Mediolanu na zwycięską ścieżkę? Nazwiska takich fachowców można policzyć na palcach u jednej ręki, dlatego też przed byłym trenerem Napoli dużo roboty. Letni okres przygotowawczy wydaje się idealną szansą na przeszafowanie półek w szafie jaką jest Inter.

Podsumowanie sezonu 2012/2013 we Włoszech

http://imageshack.us/a/img833/4600/calciop.jpg

Zakończył się sezon we Włoszech jak i w innych ligach. W niektórych krajach rozgrywki dopiero są w połowie lub się rozpoczynają, ale to już nie nasze zmartwienie. W Serie A odnotowano dość pokręcony sezon, z tego powodu pokręcony bo niektóre zespoły nieoczekiwanie "straciły zapas paliwa już w połowie wyścigu". Mistrzostwo obronił Juventus, który zapewnił sobie miano najlepszej drużyny Półwyspu Apenińskiego kilka kolejek przed końcem rozgrywek. Wicemistrzem zostało Napoli, które dość wysoko zakończyło sezon. Trzecie miejsce na podium wywalczył Milan, choć arbiter w ostatnim meczu ze Sieną wyraźnie pomógł podopiecznym Massimiliano Allegriego. Zaraz za top trójką znalazła się Fiorentina, a za nią Udinese - oba te zespoły zagrają w przyszłym sezonie w Lidze Europy. Dopiero na ..9 miejscu po 38 meczach uplasował się mediolański Inter, dla którego ten sezon był wyjątkowo nie udany.

Pewniak rozgrywek, jakim był Juventus po raz kolejny zdobył Mistrzostwo Włoch po raz 28. W ciągu wszystkich meczów Stara Dama 27-krotnie zwyciężała, 6-krotnie remisowała i tylko 5 razy przegrała. Dobra gra w defensywie, czego przykładem jest stracenie 24 bramek w 38 spotkaniach zaowocowała zdobyciem trofeum. Po za tym spory wpływ na końcowy sukces miał również trener turyńczyków Antonio Conte, który wystawiał poukładane wyjściowe "11" do każdego meczu. Biało-czarni nie grali widowiskowej ofensywnej piłki, ale czasem udawało się im nastrzelać goli innym zespołom. Przy grze opanowanej i spokojnej we wszystkich spotkaniach odnotowali 71 trafień. Z czego 14 autorem był Arturo Vidal, a po 13 bramek zdobyli Fabio Quagliarella oraz Mirko Vucinic. Liderem drużyny z Juventus Stadium był "poeta futbolu" Andrea Pirlo, który rozegrał kolejny sezon na bardzo wysokim poziomie. Dobrze zaprezentował się także 20-letni Paul Pogba. Klub z Turynu co rok jest coraz lepiej po układaną drużyną, dlaczego więc już dziś nie mogę zfaworyzować Bianconeri do podbicia Włoch w przyszłym sezonie? Odpowiedź jest prosta, to przecież jest piłka nożna. Ale nie w tym rzecz, w najbliższych trzech miesiącach w nie jednym zespole przejdzie jakiegoś stopnia rewolucja mniejsza lub większa. Obecnie nie ma co o tym pisać, bo wszystko będzie widać dopiero w praniu. Ale mogę zapewnić, że przyszły sezon będzie zdecydowanie ciekawszy od tego, który już za nami.

Zaskoczenie rozgrywek. Tylko jeden klub przychodzi mi na myśl i w dodatku również tak przemawia tabela. Jest nim Fiorentina, która zaskoczyła nie jednego eksperta futbolu. Zespół ten grał równo jak i skutecznie dzięki czemu gromadził cenne punkty. Wykorzystany został w jakimś stopniu talent Stevana Jovetica, który w sporej części przyczynił się do zajęcia tak wysokiej lokaty przez jego drużynę na koniec sezonu. Przy czym zdobył aż 14 bramek. Sporo dobrego od siebie dał również Luca Toni, który rozegrał niezłe zawody we Włoszech. Świetnym zakończeniem rozgrywek dla Violi okazał się wygrany mecz z Pescarą 5-1. Klub który w mniejszym stopniu był brany w walce o Europejskie Puchary, od fazy grupowej rozpocznie batalię w Lidze Europy. Fiorentina 21 razy wygrywała, 7 remisowała i 10 przegrywała. Fiołki w przyszłym sezonie mierzą w jeszcze większe cele, niektórzy rzucają nawet takie słowa jak Scudetto.

Come-back sezonu. AC Milan, drużyna która zawaliła pierwszą fazę rozgrywek kończy je na 3. pozycji jest to naprawdę spory progres. Ten ostateczny wynik wyrwała co prawda w ostatnim meczu, ale jednak. Odkąd przybył Mario Balotelli dużo namieszał, przy czym dużo też pomógł swojemu zespołowi. Zdobywając 12 bramek w 13 spotkaniach. 16 goli zdobył Stephan El Shaarawy, a 14 Giampaolo Pazzini. Rzutem na taśmę czerwono-czarni zapewnili sobie udział w Lidze Mistrzów, jednakże jest to dla nich bardzo ważne, tak jak dla nie jednego klubu. Milan również w następnych rozgrywkach będzie chciał odnotować jeszcze lepszy sezon. Mówi się, że możliwa jest także walka do końca o Mistrzostwo włoskiej ekstraklasy.

Rozczarowanie sezonu. Tylko Inter nim może być, zespół z ambicjami na grę w Champions League, zakończył sezon "ledwie" w pierwszej dziesiątce. Powodem pierwszy było to, iż Andrea Stramaccioni był koszmarnym taktykiem, który zmieniał ustawienie prawie co mecz. Następna przyczyna to szereg kontuzji, a w całym sezonie było ich blisko 50. Koszmarna statystyka. Mediolańczycy odnieśli 16 zwycięstw i tyle samo porażek i do tego 6 remisów. To pierwszy raz w historii gdy to Nerazzurri więcej niż 15 razy przegrali w lidze. Cały sezon nie udany, ale to przejściowa faza w rewolucji, przynajmniej choć tak można to usprawiedliwić. Ponadto swoje wpływy na słabe wyniki miało okienko transferowe, bo oprócz Kovacica, nie przyszedł nikt godny pierwszego składu. A odszedł Coutinho oraz Sneijder. Grę Interu w pierwszej połowie rozgrywek ciągnął Cassano wraz z Guarinem, później się coś posypało został sam Antonio, który jednak jeszcze dawał radę. Ale gdy jego również złapała kontuzja, na szczęście został sprowadzony wcześniej Kovacic, który dał sobie radę jednak reszta piłkarzy już nie do końca. Mediolańczycy tracili punkty, w teoretycznie prostych meczach, a czołówka uciekała i tak się to skończyło. Najwięcej bramek dla Nerazzurrich w Serie A zdobył Rodrigo Palacio aż 12. W przyszłym sezonie może być już tylko lepiej, bo już chyba nawet najwierniejsi kibice Interu nie biorą sobie do głowy sezonu gorszego od tego, który się skończył niecałą dobę temu. Pozostaje myśleć optymistycznie i dać pole do rewolucji we wszystkich szafkach ekipy z Giuseppe Meazza.

 1. Juventus 38 87 71 - 24
 2. Napoli 38 78 73 - 36
 3. Milan 38 72 67 - 39
 4. Fiorentina 38 70 72 - 44
 5. Udinese 38 66 59 - 45
 6. Roma 38 62 71 - 56
 7. Lazio 38 61 51 - 42
 8. Catania 38 56 50 - 46
 9. Inter 38 54 55 - 57
 10. Parma 38 49 45 - 46
 11. Cagliari 38 47 43 - 55
 12. Chievo 38 45 37 - 52
 13. Bologna 38 44 46 - 52
 14. Sampdoria 38 42 43 - 51
 15. Atalanta 38 40 39 - 56
 16. Torino 38 39 46 - 55
 17. Genoa 38 38 38 - 52
 18. Palermo 38 32 34 - 54
 19. Siena 38 30 36 - 57
 20. Pescara 38 22 27 - 84
Karuzela transferowa z udziałem Brazylijczyków

http://imageshack.us/a/img199/464/paulinhoy.jpg

Brazylia to 5-krotny Mistrz Świata i rekordzista w tej kategorii. Dlatego też nic dziwnego w tym, że piłkarze wychowani w tamtych regionach byli, są lub będą gwiazdorami na skalę światową. Można by wymieniać w nieskończoność nazwiska najlepszych piłkarzy z drzewa Ameryki Południowej, ale daruję to sobie. No bo przecież nie ma fanów piłki nożnej, którzy nie znają legendarnego Pelego, Roberto Carlosa czy choćby Ronaldo. Ale dość tej wprowadzającej atmosfery.

W Mediolanie od dłuższego czasu, poszukiwacze talentów obierają sobie na cel Brazylię. W której nie brak uzdolnionych graczy. Przykładem jest chociażby Lucas. To właśnie o niego Inter ubiegał się prawie rok. A gdzie ten 20-latek teraz gra? W Paryżu, gdzie w dodatku szybko wzbogaca swoje konto. Rozpoczęło się to od tego, iż skauci reprezentujący Nerazzurrich zaczęli intensywnie przyglądać się ambitnemu Brazylijczykowi, który broni wówczas barw Sao Paulo. Wyróżniał się i to bardzo. Ponieważ nie każdy potrafi dryblować tak bardzo skutecznie, że udaje się mu ominąć nawet pięciu rywali i zdobyć bramkę. Atrybutem pomocnika jest spowodne poruszanie się z piłka, pomimo pressingu przeciwników, precyzyjne podania długie jak i również krótkie i szybkość. I tak wszystko się potoczyło, że przy prawie wszystkim uzgodnionym przez obie strony w ostatniej chwili, spore pieniądze wyłożył francuski klub i to właśnie działacze z kraju Neapoleona za kontaktowali młodego piłkarza. W PSG nie raz pokazał się z jak najlepszej strony, ale spekuluje się, iż Lucas będzie chciał zmienić otoczenia. Powodem jest ponoć brak jego osoby w pierwszym składzie drużyny z Parc des Princes. Tak właśnie zakończyła się jedna z oper mydlanych, chociaż jeśli to prawda, że Moura chce opuścić Francję to może trafić do Interu. Jednak przeszkodą w takie transakcji z pewnością okazały by się finanse, którymi dysponuje Massimo Moratti.

Kolejnym ciekawym graczem zapowiadającym wielkimi krokami po raz kolejny odejście z ojczyzny wydaje się Paulinho. Którym również Mediolańczycy interesują się od dłuższego czasu, można nawet powiedzieć, że ten piłkarz jest w jakimś stopniu alternatywą co do Lucasa. Ciekawostką jest to, iż pomocnik ten poznał nawet smaku polskiej ligi, grając w ŁKS-ie Łódź, który niestety już nie istniej. Oczywiście Paulinho, nie jest takim typem piłkarza co pomocnik PSG, ponieważ nie potrafi on zadecydować o losach meczu i przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Następną różniąca ich od siebie różnicą jest wiek powiem, różnica jest spora bo aż 5 lat. Działacze Interu robią co mogą aby udało się sprowadzić Brazylijczyka na Giuseppe Meazza już w lecie. Wszystko jest na dobrej drodze, bo wcześniejszym warunkiem było to aby rozegrał on wszystkie mecze w barwach Corinthians w rozgrywkach Copa Libertadores, które dobiegły końca. Dlatego też dużo czynników zmierza w stronę zmiany otoczenia z Brazylii na Włochy. Kwota transferu jest nie znana, ale można obstawiać, że cena nie będzie niższa niż 15 milionów euro. Oby tylko żaden klub ze sporym zapleczem finansowym nie zaczął się interesować Paulinho i nie uprzątnął go Massimo Morattiemu sprzed nosa. Wzmocnieniem jakim mógłby okazać się Brazylijczyk, z pewnością wywołało by większe ambicje na przyszły sezon w piłkarzach i trenerze. Pozostaje czekać na rozwój wydarzeń z udziałem pomocnika i pozostawić sobie apetyt nie tylko na tą transakcję.

Nowi inwestorzy lekarstwem na wszystko

http://oi41.tinypic.com/25ugux1.jpg

Słabe wyniki Interu Mediolan w lidze, przy czym brak kwalifikacji do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie - odbijają spore piętno na finansach włoskiego zespołu. Massimo Moratti od dłuższego czasu poszukuję inwestorów, którzy wspomogą pieniężnie jego "ukochane dziecko" takim określeniem prezydent określa swój klub. Rzekomo Włoch nie chce oddać drużyny w ręce jakiegoś innego przedsiębiorcy, jednakże woli aby ten wykupił mniejszą część udziałów pomiędzy 30-49%. Oczywiście znalezienie nowego prawie współwłaściciela klubu, nie jest łatwe i z pewnością nie będzie.

Tylko gdy brak sukcesów i gwarancji uczestniczenia w przyszło sezonowej Champions League, portfel sięga po woli samego dna. A przecież bez odpowiedniej gotówki nie da się zbudować znów zespołu na miarę tego, jakim był Inter kilka lat temu. Sytuacja powoli wymyka się spod kontroli, bowiem Moratti nie zamierza zbytnio inwestować w przyszłe transfery, które mogły by trochę rozkręcić i ożywić Mediolańczyków. Dlatego też wydaje się, że znalezienie jakiegoś godziwego przedsiębiorcy może okazać się nieuniknione. W grę jak na razie w małym stopniu wchodzi również sprzedaż większej ilości akcji, czyli przynajmniej 51% które upoważniają do własności klubu. Jednak istnieje też kilka ryzykownych kroków co do posunięcia w stronę sprzedaży większej połowy zespołu z Giuseppe Meazza. Ponadto w życie klubu może wejść FFP, które jednak nie przekonuje większości sympatyków drużyny z Mediolanu i może zostać przesunięte na drugi plan.

Ryzyko które może nastąpić po sprzedaży większej ilości akcji jakiemuś inwestorowi? Przykładem jest choćby Malaga, którą przejął Szejk narobił sporych długów i zniknął zostawiając klub nad przepaścią. Jednak hiszpańska drużyna nie ma takiej wysokiej reputacji jak Inter dlatego też stawia to Morattiego w lepszej pozycji. Ale jeśli przedsiębiorca miałby wyłożyć duże pieniądze na stół to czemu by nie zaryzykować i sprzedać większości akcji.. Po czym przecież mogła by się również znaleźć gotówka na transfery i budowę nowego stadionu. Co z pewnością przyczyniło by się do tego, aby Inter znów powrócił do czołówki może nie europejskiej ale na początek włoskiej. Co do inwestorów to mowa jest o jednym z Chin, który zamierzałby zakupić jakąś część klubu jak i również o przedsiębiorcy z Indonezji. Ten drugi ponoć chciałby wykupić 51% klubu i zostać nowym właścicielem. Jednakże Moratti chyba jednak wolałby zostać posiadaczem większej ilości udziałów. Ale oczywiście oficjalne decyzje w tej sprawie nie zapadły, a więc sprawa jest otwarta.

Ten sezon dla Mediolańczyków już się zakończył. Ale czas urlopów i przygotowań do nowego sezonu, może okazać się czasem, w którym spore się zmieni w drużynie. Jeśli wszystkie założenia i plany wypalą jest bardzo duże prawdopodobieństwo na to, iż od przyszłych rozgrywek Inter po prostu będzie dużo silniejszym i lepiej finansowanym klubem. Co za sobą może przynieść powolny ale bardzo ważny powrót na szczyt. O czym marzy każdy kibic czarno-niebieskich. No bo przecież tradycje również obowiązują.

Cassano czyli genialny i spontaniczny

http://imageshack.us/a/img802/1760/cassano.jpg

Antonio Cassano urodził się 12 lipca 1982 roku w Bari. Występuje on na pozycji napastnika, ale może również grać jako ofensywny pomocnik. Słynie z niebanalnego charakteru, oraz nieuzasadnionych zachowań - rzecz w tym, ze piłkarz jakim jest FantAntonio nie musi być "grzeczny". No bo po co, jeśli wszyscy i tak go lubią. Pomimo tego co wyczyniał już w swojej  barwnej karierze. Włosi ekscentryczne zachowanie obecnego gracza Interu Mediolan nazywają "casanatą".

Swoją przygodę z piłką rozpoczął w młodzieżowym zespole ProInter. Od dziecka Cassano kibicował Interowi Mediolan. Jako jeszcze młody chłopak wraz z kolegą udali się oni na testy do mediolańskiej drużyny, jednak nie odkryto w nim talentu i nie dostał się do zespołu. A swoje pierwsze kroki z coraz bardziej profesjonalną grą nawiązywał w AS Bari. Jeden rok jako junior, a kolejne dwa lata już jako senior. W 48 meczach w koszulce Galletti zdobył 6 bramek. W 2001 roku za około 28 milionów euro, Antonio zamienił Bari na Romę. W barwach której rozegrał aż 118 spotkań, w których zdobył 39 goli. Ze stołecznego zespołu przeszedł do Realu Madryt w 2006 roku, za zaledwie 5,5 miliona euro. W ciągu dwu letniej przygody z hiszpańskim gigantem, nie nagrał on się za dużo, bowiem tylko 19 meczów przy czym trafił tylko dwu krotnie do bramki rywali. W 2007 roku FantAntonio został wypożyczony do Sampdorii, w ciągu roku wystąpił on 22 razy, zdobywając przy tym 10 bramek. Dzięki dobrej grze na wypożyczeniu, włoski klub w 2008 roku wykupił na własność Antonio za jedyne 5 milionów euro. Po spędzeniu trzech lat w Genui, występując w 74 meczach i strzelając 25 goli - Cassano został kupiony przez AC Milan. Kwota transferu opiewała na około 5 milionach euro. Jednak ta transakcja była bardzo skomplikowana, ponieważ i Sampdoria i Milan oraz Antonio złożyli się na ten transfer. Co dziwne, cała kwotę zainkasował Real Madryt. W szeregach czerwono-czarnych Włoch rozegrał 33 spotkania, strzelając w ciągu nich 7 bramek. 4 listopada 2011 roku Antonio przeszedł poważną operację serca.

W 2012 roku reprezentant Włoch przeniósł się do drugiej części Mediolanu czyli do Interu. W transfer ten został włączony Giampaolo Pazzini i trafił do Milanu, który musiał dopłacić jeszcze 7 milionów euro. Jako gracz Interu, Włoch trochę stracił na swoim temperamencie, a jednak jak widać nie do końca. A oto i opis jedynego jak do tej pory z incydentów piłkarza, Cassano kłócił się ze szkoleniowcem Stramaccionim. I gdyby nie interwencja Ivana Cordoby oraz Dejana Stankovica ta sprzeczka mogła by się zakończyć ręko czynami. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca, co prawda niektóre brukowce trochę sobie dopisały co do tej sytuacji. Za to zdarzenie Antonio został ukarany przez klub karą pieniężną w wysokości 40 tysięcy euro. W barwach 18-krotnego mistrza Włoch, FantAntonio rozegrał w tym sezonie w samej Serie A - 27 meczów, i trafiał 8-krotnie do bramki rywali. Cassano może i nie jest idealnym piłkarzem, ale jego przegląd gry i doskonałe podania zachwycają nawet największe gwiazdy obecnego futbolu. Plotki głoszą, że Antonio już w lecie może opuścić Inter, myślę, że wielu sympatyków Nerazzurrich ubolewało by nad tym rzekomym transferem.

Co do reprezentacji Włoch, napastnik występuje w niej od U-15 aż do pierwszej drużyny narodowej. Cassano dla Półwyspu Apenińskiego rozegrał około 35 meczów, zdobywając w tym 10 bramek. FantAntonio występował również na Euro 2012, które odbyło się na terenie Polski i Ukrainy. Były to dla niego dość przeciętne zawody, ale zdobył bramkę. I w dodatku jest Wicemistrzem Europy.

Jest coraz gorzej, a co ze Stramą

http://imageshack.us/a/img849/1416/stramaccioni.jpg

To już nie przelewki. Nie można ukryć tego, że ten sezon dla Interu Mediolan się już kategorycznie zakończył. Słabe występy Nerazzurrich w ostatnich kolejkach to już tradycja, do której przyzwyczajają się kolei rywale Czarno-Niebieskich odbierając im dość łatwo punkty. Czyżby tzw. chude lata zawitały do szatni Mediolańczyków na dłużej? Wydaje się, że jedynym wyjściem z tejże sytuacji jest zwolnienie Andrei Stramaccioniego w jak najszybszym terminie. Ale Massimo Moratti podkreślał, iż nie ma zamiaru zmieniać szkoleniowca do końca sezonu.

Tylko po co trzymać kogoś, kto coraz bardziej wydaje się być z zawodu barmanem czy też tancerzem, a nie trenerem takiego klubu jak Inter. Patrząc obiektywnie nie jeden już prezydent x zespołu pozbył by się takiego taktyka jakim jest Włoch. Trochę statystyk - w ostatnich 5 spotkaniach w Serie A, podopieczni Stramaccioniego zdobyli zaledwie jeden komplet punktów.. Co jest czymś niedorzecznym. No bo przecież jak można oddawać trzy punkty na San Siro bez walki z Bologną oraz Atalantą, z którą mecz wydawał się wygrany już kilkadziesiąt minut przed końcowym gwizdkiem. Oprócz tego porażka z Juventusem, ją można usprawiedliwić. Wygrana z Sampdorią w Genui tutaj można zauważyć, że ktoś jedak jeszcze potrafi grać w czarno-niebieskim trykocie. I porażka w bardzo okrojonym składzie z Cagliari na Sardynii. Można by było określić formę Interu, żenującą, cienką jak barszcz i kompromitującą ale to w niczym nie pomoże. No bo przecież, żaden z piłkarzy mediolańskiej drużyny nie dobiera sobie do głowy tych porażek - w każdym wypadku wygląda to tak. Że gra to jest tylko praca i liczy się gotówka otrzymana za nią.. Pieniądze pieniędzmi, ale z siebie także trzeba coś dać bo przecież nic nie jest za darmo (przynajmniej tak nas uczono). Oczywiście obecna kadra jest uboga widoczny jest brak Cassano, Palacio, Milito. Ale przecież można skorzystać z potencjału Alvareza. Bezsensu prezentuje się statysta Rocchi, którego nie trzeba nawet wliczać do "11" Interu. Jeśli prawie 36-latek nie jest w dobrej dyspozycji to dlaczego nie można wpuścić jakiegoś młodzieniaszka z Primavery, który by przynajmniej pobiegał więcej niż ten pracujący "emeryt".

W dodatku Strama zamiast podtrzymać pozycję poszczególnych zawodników, to tasuje nimi jak kartami. Chodzi głównie o Guarina, Kovacica oraz Gargano. Co do obrony w raz z Silvestre nadaje się ona na Szwajcarski stół bo co mecz jest coraz bardziej dziurawiona. Tak jak jest napisane w nagłówku sezon dla Nerazzurrich się już skończył. Sukcesem w tej chwili może okazać się miejsce w kwalifikacjach do Ligi Europy, a nie jak wcześniej mówiono o Lidze Mistrzów, która nie jest w żadnym wypadku w zasięgu Interu - no chyba, że matematycznie. Jednak prawdę mówiąc lepszym pomysłem na przyszły sezon wydaje się, to aby nie zaklepywać sobie udziału w europejskich pucharach, ponieważ to potrafi wybić z rytmu. A jeśli w dodatku nie ma się zamiaru tam nic ugrać, to jest to wyłącznie osłabianie dyspozycji piłkarzy. Kończąc trzeba wziąć pod uwagę,  to iż jeśli Andrea nie ułoży sobie lepiej większości piłkarzy na boisko to już może się pakować - bo z jego obecną strategią to  można pograć w Serie C.

Jak Inter podbił Europe

http://img248.imageshack.us/img248/1797/finalligimistrzow.jpg

Sezon 2009/2010 zostanie na zawsze zapamiętany przez kibiców Interu Mediolan. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta, Czarno-Niebiescy na przełomie 2009/2010 roku zdobyli potrójną koronę, czyli Mistrzostwo Włoch, Puchar Włoch oraz Ligę Mistrzów UEFA. Spróbujmy sobie przypomnieć drogę do triumfu w Champions League – była ona dość interesująca. Dodam tylko jeszcze, że przed tym najlepszym sezonem w historii mediolańskiego klubu, miała miejsce spora rewolucją. Odeszli starsi przyszli młodsi z zapałem do gry i ambicjami, które zaowocowały sukcesami.

Rozpoczęło się od poznania rywali, z którymi Nerazzurri zmierzyli się w grupie F. W szwajcarskim mieście Nyon odbyło się losowanie grup najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych w Europie. Mediolańczycy dowiedzieli się, iż zagrają z Rubinem Kazań, Dynamem Kijów oraz Barceloną.

Pierwszy mecz rozegrany został w Mediolanie z FC Barceloną. Po zaciętym meczu, po ostatnim gwizdu arbitra na telebimie nad murawą widniał wynik 0:0. Niedosyt został w obu ekipach. Ale w końcu to była pierwsza kolejka, a więc wiadomo iż sprawa była nadal otwarta odnośnie zajęcia miejsca w grupie.

Drugie spotkanie odbyło się w odległym i zimnym Kazaniu gdzie tamtejszy Rubin oczekiwał Nerazzurrich. Którzy jednak nie byli dość dobrze przygotowani do tego meczu, a Tatarzy wykorzystali szansę i zdobyli cenny punkt. Mecz zakonczył się wynikiem 1:1.

Trzecią kolejkę Czarno-Niebiescy rozgrywali na Giuseppe Meazza z Dynamem Kijów. Po niezłym strzelaniu, padły cztery bramki na San Siro. A mecz zakończył się kolejnym dla Interu remisem tym razem 2:2. Po półmetku rozgrywek grupowych – na koncie Mediolańczyków były tylko 3 oczka.

Czwarty mecz to już czas na to, aby wreszcie uzbierać punkty, które pozwolą przejść dalej zespołowi Jose Mourinho. Rywalem znów ukraiński zespół, ale jednak tym razem nie udało się im urwać nawet oczka. 18-krotki Mistrzowie Włoch wygrywają 2:1.

Piąte spotkanie miał omiejsce w Hiszpanii, gdzie Barcelona chciała szybko nabić punkty na mediolańskim gigancie. I widocznie Nerazzurri nie mieli nic przeciwko, temu aby Duma Katalonii szybko zainkasowała komplet oczek. Pierwsza przegrana Interu 0:2.

Szósta decydująca kolejka, która wszystko pokaże czarno na białym. W Mediolanie dochodzi do meczu Rubinu z Czarno-Niebieskimi – podopiecznym Portugalskiego szkoleniowca udało się zmazać plamę z pierwszego meczu pomiędzy tymi drużynami. Wygrywając 2:0. Dzięki temu zwycięstwu Mediolańczykom udało się zając drugie miejsce w grupie, ustępując rozpędzonej Barcelonie.

W 1/8 finału przyszedł czas na wojnę z silną londyńską Chelsea. Spotkanie w stolicy Lombardii zostało wygrane przez Nerazzurrich 2:1, bramki trafiali kolejno Milito, Kalou oraz Cambiasso. Jednak było bardzo ciężko, co prawda zaliczka jakaś została zdobyta. W rewanżu na Stamford Bridge, spokojnie i defensywnie grający Inter wygrał 1:0 po bramce Samuela Eto'o.

W ćwierćfinale Czarno-Niebiescy zmierzyli się z CSKA Moskwa. Pierwszy mecz odbył się na Giuseppe Meazza, przy komplecie widzów i został wygrany 1:0 dzięki bramce Diego Milito. Rewanż rozgrywany na Łużnikach również dla Interu, który zwyciężył znów 1:0 po trafieniu Wesleya Sneijdera z rzutu wolnego.

W półfinale miała miejsce powtórka z fazy grupowej. Ponieważ Nerazzurri zmierzyć musieli się po raz kolejny z ofensywną FC Barceloną. Pierwsza potyczka odbyła się w Mediolanie, gdzie po bramkach kolejno Sneijdera, Pedro, Maicona i Milito – Inter wygrał aż 3:1. Na Camp Nou broniący wyniku podopieczni The Special One – przegrali 0:1 po bramce Pique. Jednak zaliczką z pierwszego meczu wystarczyła i to Czarno-Niebiescy zagrają w finale Ligi Mistrzów.

Czas na najważniejsze spotkanie – finał. Pomiędzy dwoma ekipami zostanie rozegrana batalia o trofeum Champions League, Bayernem Monachium a Interem Mediolan. Wejściówki na mecz w Madrycie rozeszły się jak ciepłe bułeczki. Po pierwszej połowie było 1:0 dla Mediolańczyków po bramce Diego Milito w 35 minucie. W drugiej odsłoni spotkania Bawarczycy musieli atakować, bo to oni potrzebowali bramki, która podtrzymywała by ich w dalszej grze. Jednak ich ataki odbijały się od szczelnej obrony Interu, a kontratak ze strony Nerazzurri pozwolił im objąć wyższe dwu bramkowe prowadzenie. Kto trafił na 2:0? Rzecz jasna niezawodnego w tamtym sezonie Argentyńczyka – Milito zwanego Księciem. W dodatku Julio Cesar został najlepszym bramkarzem tamtej edycji Champions League, Maicon obrońca, Wesley Sneijder pomocnikiem, a napastnikiem oczywiście Diego Milito.

W pogoni za trzecim miejscem w Serie A

http://img716.imageshack.us/img716/3694/italiaf.jpg

Dlaczego mediolański Inter musi zająć 3. miejsce na koniec obecnego sezonu w Serie A? Postaram się to z grubsza opisać, ale na początek napiszę co się stanie gdy Nerazzurri nie zajmą miejsca gwarantowanego udziałem w przyszłorocznej Lidze Mistrzów.

Jeśli Czarno-Niebiescy nie zapewnią sobie gry w przyszłym sezonie w Champions League, to stanie się wiele i to wiele złego dla drużyny Stramaccioniego. Po pierwsze zastrzyk gotówki, będzie dużo mniejszy. Można oszacować, że przynajmniej 30 milionów mniej może wpłynąć na konto Massimo Morattiego. Następnie brak funduszy, z pewnością zostawił by swoje piętno na transferach, na które może zabraknąć pieniędzy co jest bardzo prawdopodobne. Po trzecie, jeśli nie będzie gotówki na nowych zawodników, prezydent Interu może sobie obrać inną taktykę, jaką jest sprzedawanie piłkarzy. Przy takim zwrocie akcji, ekipa z Mediolanu może zostać zbita z czołówki włoskich klubów, nie mówiąc już o najlepszych drużynach w Europie. No tak, ale gdyby Nerazzurri nie dostali się do Ligi Mistrzów, ani do Ligi Europejskiej to zrobiły by się ogromne problemy, o których lepiej nie mówić.

A co jeśli podopieczni Andrei Stramaccioniego dostaną się do Champions League w przyszłym sezonie, a raczej gdy zajmą 3. lokatę na koniec obecnych rozgrywek Serie A. To.. Portfel prezydenta Morattiego, zwiększył by swoją wartość o minimum 35 milionów euro. Po za tym większa ilość piłkarzy zechciała by przenieść się na Giuseppe Meazza. W dodatku poszczególne transfery stały by się dużo bardziej realne. Inter nadal utrzymał by się w szeregach najlepszych zespołów w Europie. Stramaccioni miałby spore możliwości do ustawania taktyki w najważniejszej europejskiej rozgrywce. Po za tym kibice byli by zadowoleni z rezultatu w obecnym sezonie, a w przyszłych rozgrywkach mogli by dalej kibicować i to w ramach Champions League. Dzięki dobremu wynikowi w tym sezonie,  Czarno-Niebiescy mogli by pozyskać nowych inwestorów. Którzy by przyczynili się do budowy upragnionego stadionu Morattiego. Wszystko co dobre jest w zasięgu mediolańskiej drużyny, ale żeby dostać to ci się chce, trzeba najpierw osiągnąć cel jakim jest zajęcie 3. miejsca na koniec sezonu w Serie A. Mam nadzieję, że powiałem optymizmem. Teraz postaje wszystko zostawić w rękach nogach piłkarzy w trykocie Interu.

Inter i jego siła ataku

http://img585.imageshack.us/img585/2701/trojzab.jpg

W szeregach Interu Mediolan grało już bardzo dużo napastników z barwną karierą i wysokimi umiejętnościami. Pierwszym najlepszym strzelcem w czarno-niebieskiej koszulce był Giuseppe Meazza, tak to jego imieniem i nazwiskiem nazywamy stadion Interu i Milanu. Owy zawodnik ustanowił rekord bramek w trykocie mediolańskiej drużyny, a wynosi on 249 bramek w 365 spotkaniach. Do dziś gwiazda lat 30. - Nerazzurrich uważana jest za jednego z najlepszych w historii włoskiej piłki - napastnika.

W ostatnich latach przez szatnię Interu przewędrowało przynajmniej kilku naprawdę dobrych napastników. Rozpoczynając od Christiana Vieriego, poprzez Alvaro Recobę, Ronaldo, Zlatana Ibrahimovica, Samuela Eto'o kończąc na Mario Balotellim. W tej chwili w koszulce o czarno-niebieskich kolorach biegają tacy atakujący jak Diego Milito, który ma kontuzję i już praktycznie nie ma szansa na powrót do gry w tym sezonie. Rodrigo Palacio, Antonio Cassano oraz Tomasso Rocchi. Linia odpowiedzialna na zdobywanie bramek nie powala na kolana, jak choćby duet Milanu, El Shaarawy - Balotelli ale również nie spisuje się poniżej oczekiwań. Rzecz jasna, iż bez Diego atak Interu jak i cały Inter jest mniej groźny to jednak Palacio próbuje utrzymać na swoich ramionach pracę jaką jest strzelanie bramek. Może nie ma ich zbyt dużo, ale to nie wina napastnika a złej gry całej ekipy. Co do Cassano to potrafi rozegrać wyśmienity mecz podając kolegą bajeczne piłki, jak i obrazić się i robić za statystę, choć takie sytuacje nie miały miejsca zbyt często. FantAntonio asystuje i strzela - jest dość ważnym ogniwem zestawienia Stramaccioniego, dlatego też chyba bez sensu rozważana jest opcja sprzedania Włocha w letnim mercato. Odnośnie Tomasso Rocchiego to raczej nie ma o czym pisać, przyszedł tutaj na miejsce rezerwowego i okupuje je. Brak jakiejkolwiek bramki, mówi sam za siebie, ale cóż w końcu ma już ponad 35 lat i w Interze znalazł się tylko po to aby coś jeszcze zarobić.

Bardzo ciekawa jest kwestia wzmocnień ataku, które mają już w lipcu lub sierpniu zawitać do Mediolanu. Mowa tutaj oczywiście o rzekomym transferze Mauro Icardiego oraz mniej medialnej transakcji Edina Dzeko. Lista życzeń mediolańskiej drużyny jest dość uboga, no bo przecież nie można odesłać na drugi plan jakiejś plamy w za kontaktowaniu, któregoś z panów wymienionych powyżej. Icardi ponoć jest bardzo bliski przenosin do Interu, dlatego też wydaje się, że młody Argentyńczyk raczej będzie występował od lata w koszulce w czarno-niebieskie paski. Co do napastnika Manchesteru City, to transfer jest otwarty - choć poważnym zmartwieniem może być cena wywoławcza za piłkarza. Drugą przeciwnością tej transakcji jest to, iż jeśli Nerazzurri nie zajmą 3. miejsca gwarantującego kwalifikacje do Ligi Mistrzów w przyszłym sezonie to ten transfer stanie się praktycznie nie realny. Można wywnioskować, że bez dobrej gry nie będzie konkretnych wzmocnień, które jednak są dość ważne. Linia ataku Interu może wyglądać bardzo dobrze, ale zanim taką będzie Czarno-Niebiescy będą musieli powalczyć o najniższy stopień podium z niejedną drużyną w Serie A.

Ricardo Alvarez - niedoszlifowany diament

alvarezw.jpg

"Ricky" Alvarez, a dla ścisłości Ricardo Gabriel Alvarez urodził się 12 kwietnia 1988 roku w Buenos Aires. Swoją przygodę z piłką rozpoczął w juniorskich zespołach takich drużyn jak Caballito Juniors, Club Parque oraz Boca Juniors, w którego barwach grał rok (2005-2006 r.). Następnie już w ostatniej fazie kariery juniora zasilił Vélez Sársfield, w którym występował dwa lata jako junior (2006-2008 r.).

Później nadal przebywał na Estadio José Amalfitani, w Buenos Aires, ale już nie jako młodzieżowiec, a jako profesjonalny zawodnik. W barwach argentyńskiego zespołu swoją pierwszą bramkę trafił w meczu z River Plate w 2010 roku. Coraz lepsze występy w krajowym klubie zaowocowały zainteresowanie się nim przez europejskie zespoły. A sezon 2010/2011 był ostatnim dla Alvareza grającego w rodzinnej Argentynie.

Latem 2011 roku przeniósł się do Interu Mediolan. Za około 6 milionów euro, przy czym podpisał 5-letni kontakt. W czarno-niebieskim trykocie zadebiutował w przegranym z AC Milanem meczu o Superpuchar Włoch. Swoją pierwszą bramkę dla Interu zdobył w spotkaniu w ramach Champions League z Trabzonsporem 22 listopada 2011 roku. Przybywając na Giuseppe Meazza, uważany był za talent, jednak kibice szybko ochłonęli i nie uważają Rickiego za talent na miarę ekipy Nerazzurrich. Prawie 25-letni ofensywny pomocnik - potrafi rozegrać bardzo dobry mecz, jaki i też totalną "kaszanę". Choć ostatnie występy Alvareza wydają się dość dobre, to nie można już wnioskować, że przebudził się on już z długiego snu, z którym miał spore problemy. Jego atutem jest lewa noga, którą potrafi ładnie strzelić oraz dokładnie podać. Po za tym jego drybling stoi na wysokim poziomie, jedynymi minusami Argentyńczyka są warunki fizyczne, które jednak nie są aż tak bardzo ważne oraz szybkość, której mu brakuje. W tym sezonie w czarno-niebieskiej koszulce grał łącznie we wszystkich rozgrywkach 20-krotnie przy czym trafił 3 bramki. Po odejściu Wesleya Sneijdera oraz Philippe Coutinho robi się miejsce w składzie Interu dla Alvareza. Ale ono nie czeka na niego - on musi je wywalczyć i spróbować udowodnić, iż jest graczem na miarę mediolańskiej drużyny. Przed Ricardo jeszcze dużo spotkań i miejmy nadzieję sporo bramek z jego strony.

Strona 1 z 4 1 2 3 4 >
Translator
ITALIANO ENGLISH
Facebook
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Video warte uwagi
Kilka słów redaktora
Po 17. kolejkach Serie A, Nerazzurri zajmują 5. miejsce w tabeli mając na koncie 31 punktów. Tracąc do lidera Juventusu 15 oczek.
W obiektywie
inter.it #8 Rodrigo Palacio (Napastnik)

To dzięki jego trafieniu derby zostały wygrane przez Inter. W tym sezonie na swoim koncie ma już 10 bramek i jest trzecim najskuteczniejszym piłkarzem we włoskiej ekstraklasie.

Sonda
Walter Mazzarri nowym trenerem Interu, czy jest on odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu?
Tak
Nie
Nie mam zdania

Statystki portalu
Zarejestrowanych użytkowników: 44

Napisanych artykułów: 39

Strona istnieje od: 14.11.2011 r.

Polecane strony

toplista seo, toplista katalogow, toplista www, najlepsza toplista




Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie